Kobylanka
Turniej o Puchar Złotego Kiwona, Sparing

Cerrad Enea Czarni Radom

3-1
(25:14, 23:25, 25:23, 25:18)

GKS Katowice

Cerrad Enea Czarni Radom: Woicki, Gąsior, Firszt, Taamemaa, Lemański, Borges, Masłowski (libero) oraz Łukasik, Nowak, Ostrowski, Rusin.

GKS Katowice: Jarosz, Seganow, Kania, Lewandowski, Quiroga, Szymański, Marianski (libero) oraz Domagała, Nowosielski, Mielczarek, Rousseaux.

W ramach rozgrywanego w Kobylance koło Gorlic towarzyskie Turnieju o Puchar Złotego Kiwona GKS Katowice mierzył się z Cerrad Enea Czarnymi Radom pod wodzą trenera Jacka Nawrockiego. Była to przedostatnia sparingowa próba przed startem rozgrywek PlusLigi. Z powodu choroby do Kobylanki nie mógł przyjechać trener Grzegorz Słaby, którego zastąpił Damian Musiak.

Lepiej mecz zaczęli radomianie, którzy po bloku na Quirodze wygrywali 5:2 w pierwszym secie, a potem wypracowali sześć punktów przewagi, co skłoniło trenera Musiaka do wzięcia czasu. GKS starał się wrócić do meczu, ale na drodze stały szczelne punktowe bloki rywali dobrze reagujących na siatce, do tego nie pomagaliśmy sobie w odbiorze zagrywki. Błędy po stronie GieKSy i zdecydowanie lepsza gra Czarnych po własnym przyjęciu sprawiły, że losy seta rozstrzygnęły się dość szybko, choć impuls dała podwójna zmiana w połowie partii. Radomianie wygrali 25:14 i zmusili nas do wytężonej koncentracji po słabym początku spotkania. Szybko wróciliśmy na dobre tory i po asie Quirogi prowadziliśmy 5:2, wchodząc w mecz od nowa z animuszem.

Rywale zmniejszyli straty, ale utrzymywaliśmy korzystny wynik, korzystając z czytania gry oponentów. Specyficzne warunki gry na szkolnej hali dawały się we znaki obu ekipom, co widać było w liczbie błędów w polu serwisowym. Ustrzegł się ich Jakub Lewandowski, po którego zagraniach prowadziliśmy 15:11. Radomski zespół odpowiedział serwisami Bartosza Firszta i wyrównał przez to wynik (17:17), ale GKS chwilę później prowadził trzema punktami po serii dobrych zagrywek Wiktora Mielczarka. Mieliśmy w górze cztery piłki setowe po dobrej postawie w końcówce, jednak zagrywający Timo Taamemaa zmusił trenera Musiaka po skorzystania z przerwy. Ostatecznie do remisu doprowadził po ataku z wysokiej piłki Jakub Szymański (25:23).

Poziom meczu wyrównał się w partii numer trzy, w której radomianie prowadzili 9:6 po punktach Borgesa i Firszta. Nie znajdowaliśmy odpowiedzi na grę Pawła Woickiego po dobrym przyjęciu przeciwników, dlatego ciężar gry w ataku na swoje barki wzięli Szymański i Jarosz, co pomagało nam prowadzić grę punkt za punkt (14:12, 19:16). W końcu wyrównaliśmy wynik po autowym ataku Gąsiora i bloku Georgiego Seganowa, przełamując tym samym napór radomian. Gracze trenera Nawrockiego byli dokładniejsi w końcówce seta, ale nie pozwoliliśmy im wykorzystać dwóch piłek setowych. Dopiero zagrywka w siatkę Szymańskiego zamknęła seta na korzyść Czarnych.

Początek czwartego seta przyniósł skuteczną grę obu drużyn na skrzydłach, ta seria została przełamana przez blok na Jaroszu i nieudane ataki z lewej strony siatki, które dały rywalom wynik 7:4. Wejście na parkiet Tomasa Rousseaux pomogło nam w dogonieniu rywala, w którego szeregach szczególnie dawali nam się we znaki Gąsior i Firszt. Po asie atakującego Czarnych przegrywaliśmy 12:16, na co odpowiedzieliśmy efektownym blokiem belgijskiego skrzydłowego potwierdzającym nasze ambicje w tym meczu. Siatkarze z Radomia po serii dobrych reakcji w obronie doprowadzili do wyniku 21:17, a ostatecznie wygrali całe spotkanie w czterech setach (25:18) po ataku Lemańskiego.

To oznacza, że drugiego dnia turnieju zagramy o godzinie 15:30 z serbskim zespołem OK Ribnica Kraljevo o trzecie miejsce w turnieju w Kobylance.

Partner strategiczny
Partner Premium
Klub Biznesu
Partner Techniczny
Partner motoryzacyjny
Partnerzy